Listopad 2024. Budżet gminy. Rozpad koalicji w Radzie Gminy?

Każda jednostka samorządu terytorialnego, w tym każda gmina, działa w określonych granicach prawa, a jej działalność obwarowana jest odpowiednimi ustawami. Aktem prawnym, który reguluje pracę każdej gminy w Polsce w listopadzie jest Ustawa o finansach publicznych. Dlaczego? Dlatego, że do 15 listopada wójt musi, zgodnie z tą ustawą, przygotować projekt budżetu na następny rok kalendarzowy oraz Wieloletnią Prognozę Finansową na kolejne lata. Napisanie projektu budżetu jest trudne, bo zgodnie z ustawą musi spełniać określone wymagania. Nie może wpychać gminy w otchłań kredytów i zadłużenia, a jednocześnie KAŻDA gmina chce realizować inwestycje – bądź te, które są niezbędne, bądź te, na którym bardzo zależy mieszkańcom i które zgłaszali do realizacji w czasie zebrań wiejskich. W absolutnie żadnej gminie w Polsce nie ma do dyspozycji takiej kwoty, która pozwoliłaby na realizację wszystkich tych zadań. W dodatku każda gmina musi realizować zadania własne gminy, czyli utrzymanie czystości, oświatę i wychowanie, pomoc społeczną, utrzymanie dróg, bieżące remonty, wodociągi i kanalizację (to realizuje się przy pomocy PUK, ale PUK działa dzięki pieniądzom otrzymanym od gminy), kulturę (adekwatna sytuacja – samorządowe instytucje kultury, czyli w gminie Zabierzów Samorządowe Centrum Kultury i promocji Gminy Zabierzów i jego filie również działają dysponując pieniędzmi otrzymanymi od gminy), opiekę zdrowotną, komunikację (tak, koszt tego, że po naszej gminie jeżdżą Autobusy MPK, to 10 milionów złotych rocznie i jest to koszt ponoszony przez gminę), oświetlenie ulic itd., itd.; naprawdę sporo tego jest.

Skąd gmina bierze pieniądze? Z subwencji (od rządu, województwa, marszałka) i z podatków. Tylko tyle i aż tyle.

Sporządzenie projektu budżetu musi to wszystko uwzględnić. Dokument ten gmina musi do 15 listopada przesłać do Regionalnej Izby Obrachunkowej, która bada ich zgodność z prawem.

To wszystko, mimo iż skomplikowanie brzmi, jest jednak dość łatwe, ale tylko do pewnego momentu… A jest to moment, w którym radni zaczynają przychodzić lub pisać do wójta i domagać się realizacji różnych inwestycji na terenie ich sołectw (przypominam, że TYLKO WÓJT może przedstawić propozycję budżetu i Wieloletniej Prognozy Finansowej). No więc zaczyna się bombardowanie wójta życzeniami dotyczącymi budżetu poszczególnych radnych. W dodatku – zgodnie z prawem – sołtys może być jednocześnie radnym, więc niektórzy radni pełnią podwójną rolę radnego i sołtysa, i ci właśnie radni są szczególnie zmotywowani do walki o zadania realizowane w ich sołectwach.

Co w tej sytuacji robią wójtowie absolutnie wszystkich gmin w Polsce? To proste – próbują pogodzić ogień z wodą, gasić pożary i zaspokajać potrzeby wszystkich. Brzmi jak bajka? Bo i jest bajką; przy ograniczonych środkach tego po prostu zrobić się nie da, a mimo wszystko trzeba próbować. To jest bardzo trudny czas. To czas, w którym odzywa się prawdziwa natura ludzi, w którym rozpadają się koalicje wewnątrz rady gminy, w którym słowo SZANTAŻ staje się słowem miesiąca. Brzmi obrzydliwie? Tak, bo i jest obrzydliwe. A mimo to projekt budżetu wójt sporządzić musi, a potem w trakcie żmudnych ustaleń z poszczególnymi radnymi osiągnąć porozumienie owocujące uchwałą budżetową, która będzie procedowana (czyli po prostu radni będą głosować za jej przyjęciem lub za jej odrzuceniem) w czasie sesji grudniowej. Tak więc, listopad jest miesiącem bardzo gorącym. Żeby podkreślić stopień komplikacji tej sytuacji dodam tylko, że zadłużenie naszej gminy przekracza 100 milionów złotych, trzeba z niego chociaż zacząć wychodzić, a jednocześnie trzeba realizować mniej czy bardziej kosztowne inwestycje. Trudne? Trudne!

Ale listopad niesie też doświadczenia piękne i dające radość. Na przykład Święto Niepodległości. W tym roku miałam okazję złożyć z przyjaciółmi i radnymi kwiaty i znicze pod pomnikami w naszej gminie – w Rudawie na cmentarzu, w Bolechowicach i pod Pomnikiem Lotników Polskich w Zabierzowie. Potem udział w koncercie w SCK w Zabierzowie, a to był bardzo piękny koncert.

Kolejne miłe i potrzebne zdarzenie w listopadzie to nieformalne spotkanie z Gminną Radą Seniorów i wyjaśnienie sobie pewnych niejasności, które między nami stopniowo narastały i zaczynały tworzyć mur; wierzę głęboko, że na tym niełatwym, ale w gruncie rzeczy dobrym i potrzebnym spotkaniu wyjaśniliśmy sobie sporne kwestie, a nasza dalsza współpraca będzie już wzorcowa.

W listopadzie zakręciłam się również w sprawie oczyszczenia stawu i utworzenia parku w Rudawie, bo bardzo wielu mieszkańców mnie o to prosiło. Uzyskałam w urzędzie gminy odpowiednie zezwolenia, a po wizji lokalnej urzędniczek z Wydziału Ochrony Środowiska przystąpiłam wraz z przyjaciółmi do pracy na miejscu. Do współpracy udało mi się pozyskać profesjonalną firmę, która nam w tym pomoże. Prace nad stworzeniem parku (notabene w miejscu, w którym niegdyś był i mieszkańcy wspominają go z nutką nostalgii) zamierzamy przeprowadzić pod nadzorem profesjonalnej firmy sami z naszych własnych pieniędzy. Oczywiście, jak się nietrudno domyślić, znalazła się grupa ludzi, którzy zdecydowanie protestują przeciwko temu, żeby Gmina zrobiła sobie na swojej własnej działce to, co uważa za słuszne, a co nie narusza studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Grupa, dodam, licząca dziewięć (tak, dziewięć!) osób. No cóż…

Kolejną listopadową inicjatywą jest Grudniowa Paczka (na wzór Szlachetnej Paczki), w ramach której organizujemy pomoc dla trzynastu rodzin potrzebujących pomocy z terenu naszej gminy, prowadzona we współpracy z zabierzowskich GOPS-em. Rozpoznaliśmy potrzeby tych rodziny, przedstawiliśmy je na stronie internetowej, pozyskujemy Darczyńców, zbieramy i koordynujemy pomoc rzeczową. Jeżeli ktoś z Państwa chce się dołączyć – zapraszam serdecznie.

 Oczywiście kontynuuję moje dyżury radnej, które pełnię w każdy drugi czwartek miesiąca w świetlicy wiejskiej w Ujeździe w godzinach od 18.00 do 20.00. To jest wspaniała okazja do kontaktu z mieszkańcami i próby pomocy im w rozwiązywaniu ich problemów. Staram się pomagać, choć nie zawsze się udaje. W dalszym ciągu dzwonią też do mnie i piszą mieszkańcy gminy z prośbami o pomoc. Zawsze staram się to zrobić; czasem to się udaje, a czasem nie – wtedy jest mi zwyczajnie po ludzku przykro.

Jak napisałam wyżej, w Radzie Gminy Zabierzów istnieją dwie koalicje/frakcje – różnie można je nazwać. Czas uchwalania budżetu jest dla tych koalicji czasem próby, w czasie której zmienia się ich skład osobowy, czasem większość staje się mniejszością i na odwrót. Teraz właśnie jest ten czas. Wiem, że gdyby doszło do przetasowania liczebnego wewnątrz Rady, przestanę być jej wiceprzewodniczącą. Zatem… być może ten tekst piszę jeszcze jako wiceprzewodnicząca, a następny będę pisać po prostu jako radna. Zobaczymy. Jeżeli dojdzie do takiej zmiany, ja nadal będę robić swoje i kontynuować rozpoczęte działania.

Listopadowa sesja Rady Gminy była koszmarem. Nie dość, że trwała dziesięć godzin, to jeszcze przebiegała w atmosferze wzmożonych dyskusji, by nie rzecz awantury, oskarżeń, pobrzękiwania szabelkami i pokazywania, kto tu jest ważniejszy. Smutny spektakl. Czy można się dziwić, jeżeli rzecz szła o obniżenie podatków od nieruchomości? W efekcie podatki zostały obniżone dla wszystkich grup – mieszkańców i przedsiębiorców, a wpływy do kasy gminnej z tego tytułu w przyszłym roku będą mniejsze o dwa miliony złotych. Dodatkowo radni odrzucili propozycje zmian w tegorocznym budżecie, które miały zaowocować wsparciem Fundacji Brata Alberta kwotą dwustu tysięcy złotych. Po namyśle część radnych zrewidowała swoje stanowisko i poprosiła o zwołanie sesji nadzwyczajnej, w czasie której to niesłychane i raczej nieprzemyślane działanie ma zostać naprawione. Jaki będzie efekt sesji nadzwyczajnej? A to się okaże.