
Na zaproszenie Jana Barana, sołtysa Ujazdu, i Rady Sołeckiej tej urokliwej wsi 1 lutego miałam okazję spotkać się i potańczyć prawie do upadłego z mieszkańcami Ujazdu w Restauracji „Romantica” w Mnikowie na corocznym balu karnawałowym. Tym razem nie była to impreza stricte seniorska, bo w Mnikowie bawili się miłośnicy dobrej zabawy w każdym wieku. Była też okazja, by porozmawiać z panią wójt, z księdzem proboszczem parafii Brzezie ks. dr. Ryszardem Barańskim, sołtysem Brzezia Bartłomiejem Szczuką i – przede wszystkim – z sołtysem Ujazdu Panem Janem i jego żoną.
Duże emocje wśród gości wywołała pani Małgorzata Krzysica, która zaśpiewała pieśń Leonarda Cohena „Hallelujah” ze słowami swojego autorstwa. Piękne to było i poruszające, bo ta pieśń jest poruszająca w bodaj każdym wykonaniu. Pani Małgorzata dała też krótki recital standardów w swoim wykonaniu, do których wszyscy tańczyliśmy. Mnie najbardziej ujęło wykonanie piosenki Ireny Jarockiej „Kawiarenki”. Taniec z własnym mężem to jest przyjemność sama w sobie, a do tej piosenki, jak i licznych walczyków i polek, mieliśmy szansę poszaleć na parkiecie. Poszaleć w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Sołtys Jan Baran zadbał też o dodatkową atrakcję wieczoru, a był nią występ „Kapeli Mogilanie”. Powiedzieć, że nóżka się rwała do tańca, to nic nie powiedzieć! Jednak prawdziwa sztuka ludowa obroni się zawsze! Przepiękne stroje ludowa „Mogilan” długo będę pamiętać. Co ciekawe bardziej tym razem urzekły mnie stroje męskie – czterech muzyków, a każdy miał inny strój i inne nakrycie głowy – wspaniałe to było!
Ponieważ był to prawdziwy bal karnawałowy, więc nie obyło się bez wyborów króla i królowej balu.
Chwila największego dla mnie wzruszenia nastąpiła, gdy z mężem, już ubrani w płaszcze, żegnaliśmy gościnnych mieszkańców Ujazdu. Zwyczajem Krzysztofa Barana, który tradycyjnie już zapewniał oprawę muzyczną imprezy, jest granie marsza, gdy wychodzą goście. Również na nasze wyjście zagrał marsz; tym razem był to „Marsz Radetzky’ego”. Wtedy to jeden z uczestników balu porwał mnie do tańca. Zatańczyliśmy, wokół stał krąg ludzi, którzy klaskali do rytmu. A ja? A ja po zakończeniu tego tańca powiedziałam, że pierwszy raz w życiu tańczyłam w płaszczu. I, dalibóg, była to prawda!
Wspaniały bal, wspaniała zabawa i wspaniała gościnność mieszkańców Ujazdu, Rady Sołeckiej i sołtysa.
Panie Janie, dziękuję za serca!




