
Luty, co jest zaskakujące dla każdego, kto zna procedury związane z uchwalaniem budżetu gminy, minął w cieniu uchwalania budżetu. I od razu kilka słów wyjaśnienia, bo to kwestia niezwykle dla gminy ważna. Otóż zgodnie z ustawą każda gmina powinna uchwalić budżet do końca roku kalendarzowego poprzedzającego rok, na który budżet jest uchwalany (czyli do 31 grudnia 2024 trzeba uchwalić budżet na 2025 rok). Jeżeli tak się nie stanie, budżet musi zostać uchwalony najpóźniej do 31 stycznia roku budżetowego, a jeżeli – co zdarza się niezwykle rzadko – i tak by się nie stało, budżet narzuca gminie Regionalna Izba Obrachunkowa.
Tak więc stało się i Gmina Zabierzów ma po raz pierwszy w swojej historii budżet częściowo narzucony przez Regionalną Izbę Obrachunkową.
Żeby przejrzyście uporządkować to, co działo się wokół budżetu Gminy Zabierzów w styczniu i lutym, pozwolę sobie przedstawić w porządku chronologicznym kolejność zdarzeń.
- Do 15 listopada wójt ma obowiązek przedłożyć projekt budżetu – zarówno radnym, jak i RIO. Tak też się stało.
- 29 listopada Rada Gminy dość mocno obniżyła podatki od nieruchomości.
- Na grudniowej – budżetowej sesji Rady głosowano przyjęcie budżetu, który wcześniej został pozytywnie zaopiniowany przez RIO. Do uchwały budżetowej wójt zgłosiła autopoprawkę, w której urealniała prognozowane wpływy do budżetu gminy z tytułu podatku od nieruchomości (obniżonego na listopadowej sesji). Większość radnych odrzuciła tę autopoprawkę, a radny Kozera w imieniu grupy radnych złożył poprawkę, w której 21 zadań zostało z budżetu „wyciętych”, a wprowadzono w ich miejsce 31 nowych zadań.
Już w trakcie trwania grudniowej sesji prawnik zauważył, że część zapisów z poprawki zaproponowanej przez radnych jest niezgodna z prawem i będzie stanowić powód uchylenia jej przez RIO. Radni będący w większości zdecydowali jednak o jej uchwaleniu. - Zgodnie z zapisem ustawy KAŻDY WÓJT ma obowiązek przesłać uchwalony budżet do RIO. Tak też się stało w tym przypadku, a RIO wszczęła procedurę uchylenia budżetu Gminy Zabierzów.
- Przez połowę stycznia i lutego pomiędzy Radą Gminy, wójt i RIO krążyły pisma mające wyjaśnić sprawę.
- RIO wezwała radnych do negocjacji i ustalenia wspólnego stanowiska w sprawie budżetu gminy.
- Negocjacje zostały podjęte, ale nie zakończyły się sukcesem.
- W tej sytuacji RIO podjęła pierwszy raz w historii Gminy Zabierzów decyzję o częściowym uchyleniu budżetu i narzuceniu swoich poprawek, zaznaczając jednocześnie w uzasadnieniu decyzji, że budżet przedstawiony przez wójt razem z autopoprawką, był poprawny i zgodny z prawem, natomiast poprawka wniesiona w imieniu grupy radnych przez radnego Kozerę ten stan zmieniła i budżet stał się nierealny pod względem prognozowanej wysokości wpływów z tytułu podatków (oprócz tego miała jeszcze kilka zastrzeżeń, ale nie będę zanudzać).
- Na lutowej, trwającej trzynaście godzin, sesji radni znów debatowali nad budżetem (a konkretniej nad jego zapisem narzuconym przez RIO) i mimo wielogodzinnego tłumaczenia prawnika, że znów próbują podjąć uchwałę niezgodną z prawem, dwie takie uchwały podjęli.
Jako legalistka nie rozumiem, co się dzieje z radnymi, którzy uparcie, mimo wyjaśnień prawnika, podejmują uchwały niezgodne z prawem. Uchwały, które zapewne znów zostaną uchylone przez RIO.
Wracając zaś do poprawek w uchwale budżetowej narzuconych przez RIO, nie jestem w stanie pojąć, jak Izba mogła zmniejszyć plan wydatków na sport, a konkretniej na dotacje na zadania bieżące o kwotę 553.000,00 zł.
Znaczy to tyle, że RIO obcięła pieniądze, które Gmina Zabierzów rokrocznie przeznacza na działalność bieżącą wszystkich klubów sportowych w gminie. Czyli po prostu zmniejszyła wydatki na dzieci.
Z okrągłego miliona złotych (1.000.000 zł) zaplanowanego w przygotowanym przez wójt budżecie na skutek zaleceń RIO, czyli zmniejszenia wydatków o 533.000 zł, zostało 467.000 zł.
Gdy dziesięć lat temu zaczynałam pracę (pro bono) w komisji opiniującej wnioski w otwartym konkursie ofert przy Wójcie Gminy Zabierzów, na sport przeznaczone było blisko 600.000 zł. Teraz RIO zdecydowała, że ma to być 467.000 zł! I to w sytuacji, gdy otwarty konkurs ofert odbywa się w styczniu, wtedy też podpisywane są umowy z klubami, a od lutego wypłacane są dotacje. W momencie otrzymania decyzji Regionalnej Izby Obrachunkowej na konta klubów sportowych w Gminie przelano już ponad 900.000 zł.
Drugim działem, w którym RIO zmniejszyła plan wydatków, jest bieżące utrzymanie zieleni. Co to znaczy? To, że środki na koszenie, pielęgnacyjne cięcia drzew (żeby komuś sucha gałąź na głowę nie spadła na przykład) itp. zadania zostały przez RIO wycenione na 600.000 zł mniej. Z 981.530 zł wycięto 600.000 zł. Zupełnie nie wzięto przy tym pod uwagę faktu, że w tym momencie trwają już przetargi na zadania z tego zakresu.
Trzecim działem są wydatki na promocję jednostek budżetowych, a konkretniej wydatki związane z realizacją zadań statutowych przez sołectwa. Z 430.000 zł RIO wycięło 400.000 zł.
Co w tej sytuacji mogła zrobić wójt? Zażądać od klubów sportowych zwrotu wypłaconych im środków? Unieważnić przetargi z zakresu zieleni? Powiedzieć sołtysom „Radźcie sobie z tym, co macie”? To wszystko uderzyłoby bezpośrednio w mieszkańców.
Wójt podjęła zatem decyzję o zwiększeniu deficytu budżetowego. Decyzja trudna, ale chyba konieczna.
Coraz częściej rodzi się we mnie pytanie, czy radni są w stanie się dogadać i zacząć wspólnie pracować dla dobra mieszkańców. Na razie nie widzę takiej woli, a oglądam to z bardzo bliska.
Ponieważ to, o czym napisałam, może rodzić rozmaite wątpliwości, poniżej wklejam całą uchwałę Regionalnej Izby Obrachunkowej wraz z uzasadnieniem, żeby uniknąć manipulacji.
