Dzień Dziecka w Pisarach

31 lipca na prośbę moich przyjaciół miałam okazję poprowadzić imprezę z okazji Dnia Dziecka w Pisarach, a kiedy przyjaciele ze Stowarzyszenie Inicjatyw Lokalnych TERAZ proszą mnie o pomoc, nie potrafię odmówić.

Kiedy Marcin Sikora wręczył mi mikrofon, wiedziałam, że nie ma odwrotu.
Więc… gadałam, nawijałam, zachęcałam, reklamowałam…
Słowem – prowadziłam imprezę.

Kiedy nagle doszło do zwarcia i „skończył się prąd”, nawijałam dalej, bo tak trzeba.

W międzyczasie poprowadziłam licytację wyrobów biżuteryjnych Hani.
Kim jest Hania? To piętnastolatka z terenu naszej gminy, która urodziła się z bardzo poważną wadą serca (dziewczynka ma tylko połowę serca). Hania przeszła już trzy operacje na otwartym sercu, a mimo to jest dziewczyną, która nie rezygnuje. Ostatnio odkryła w sobie pasję do robienia biżuterii i tę właśnie biżuterię (po moich gorących namowach) przekazała nie licytację. Licytujący otworzyli serca i portfele, a do skarbonki Hani wpadło kilkaset złotych. Oprócz tego można było kupić wyroby młodej rękodzielniczki na jej stoisku. Również i tam zaobserwowałam spory ruch.

Oczywiście, jak na porządny Dzień Dziecka przystało, były dmuchańce, była wata cukrowa, było malowanie dziecięcych (i nie tylko) buziek, było robienie wianków, była zumba i był Jamnik Wawelek.

Nie obyło się bez pokazu strażaków z OSP Rudawa, którzy najpierw rozpalili (co nie szło im najlepiej), a później ugasili pożar i przeprowadzili fajne zajęcia dla dzieci; oczywiście nie mogłam sobie odmówić przyjemności fotki z nimi.

A na koniec? Na koniec wzięłam udział w konkursie na rzut kaloszem! 14,5 metra, Panie i Panowie! Jest krzepa!

Dziękuję wszystkim przyjaciołom, a gości przepraszam za ewentualne niedociągnięcia (moje, bo innych nie było).