Senioralia Gminy Zabierzów 2025

Czym są Senioralia, tłumaczyć nie trzeba.
W Gminie Zabierzów mają już wieloletnią tradycję i są organizowane na naprawdę wysokim poziomie.
W tym roku seniorzy sami sobie bardzo wysoko zawiesili poprzeczkę. Zdecydowali mianowicie, że nie chcą żadnego konferansjera ani konferansjerki – chcą poprowadzić wydarzenie sami! Była to ze wszech miar odważna decyzja, bo w przypadku osób, które nie mają obycia ze sceną i imprezami dla kilkuset osób, mogło się okazać, że trema weźmie górę.
Nie wzięła! Konferansjerka prowadzona była z lekkością i swobodą, a samo wydarzenie bez kozery można określić jako bardzo udane.

Całość występów scenicznych utrzymana była w klimacie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Wybrzmiały piosenki Czerwonych Gitar, Ireny Jarockiej i innych wykonawców, którzy swoje największe triumfy święcili właśnie w tamtym okresie.
Mnie najbardziej porwała piosenka Ireny Jarockiej „By coś zostało z tych dni” w wykonaniu Klubu Seniora „Wrzos” z Pisar i ich rewelacyjnej solistki. Pod sceną dawałam z siebie w dopingowaniu seniorskich artystów-amatorów naprawdę wiele.

W ogóle te Senioralia były dla mnie bardzo osobiście przeżywane i emocjonujące, ponieważ na scenie zaprezentowały się trzy kluby, z którymi jestem zaprzyjaźniona (chyba mogę tak powiedzieć), czyli: „Wrzos” z Pisar, „Złoty Zakątek” z Ujazdu i „Teraz my” z Nielepic – wszystkie trzy biorące udział w warsztatach wokalnych prowadzonych przez Małgorzatę Krzysicę. Dla „moich” seniorów był to występ trudny, ponieważ nie dość że towarzyszyła im lekka trema, to jeszcze wiedzieli, że to ich pożegnanie z panią Małgorzatą, co było dla nich szalenie trudne. Dość powiedzieć, że polały się łezki.

Po seniorskich występach scenicznych odbyła się potańcówka, do której przygrywał zespół Sercret Band. No cóż… co się wytańczyłam – zarówno z seniorami, jak i z osobistym mężem, to moje!

Dziękuję, seniorzy kochani! Dziękuję z całego serca.