Październik 2025, czyli praca przy przygotowaniu budżetu gminy

Październik w cyklu pracy rady gminy to ten moment, gdy czas przyśpiesza i rozpoczynają się intensywne prace nad budżetem na następny rok. Ponieważ rzeczony BUDŻET urasta czasem do rozmiarów zgoła mitycznych, przedstawię, jak w rzeczywistości wygląda jego uchwalanie. Kto i jakimi przesłankami kieruje się przy jego konstruowaniu i jakie to rodzi konsekwencje.

Przede wszystkim, zgodnie z Ustawą o samorządzie gminnym, jedyną osobą, która posiada inicjatywę budżetową jest wójt gminy. Każdej. To on ma opracować budżet i do 15 listopada projekt tego budżetu przesłać do Regionalnej Izby Obrachunkowej, która musi go zaopiniować, oraz do wszystkich radnych.
W jaki sposób opiniuje budżet Regionalna Izba Obrachunkowa?
Otóż RIO nie patrzy w ogóle na to, czy powinna zostać zbudowana ta czy inna remiza OSP, czy powinna zostać wybudowana czy rozbudowana jakaś szkoła, czy gmina powinna kupić tę czy inną działkę, i w jakich miejscowościach powinny zostać wykonane remonty dróg i chodników, zbudowane kładki czy mosty, czy trzeba budować przejścia dla pieszych, czy nie. Choć zabrzmi to brutalnie, RIO w ogóle nie interesuje kwestia bezpieczeństwa mieszkańców. Regionalna Izba Obrachunkowa skupia się tylko i wyłącznie na tym, czy budżet jest wykonalny, realistyczny i możliwy do realizacji, a jednocześnie na tyle elastyczny, by umożliwić reagowanie na zmiany i realizację planów. Ponadto RIO rozważa w kontekście budżetu kryterium gospodarności, celowości i rzetelności. Tylko tyle i aż tyle.

Co zatem określa budżet gminy? Wbrew dość powszechnemu myśleniu to nie inwestycje i wydatki są w nim najważniejsze. Najważniejsza jest prognozowana wysokość przychodów i dochodów gminy (to tak jak w budżecie domowym; nie planujemy budowy domu, jeżeli możliwości finansowych wystarcza nam co najwyżej na wymianę cieknącego dachu). Skąd gmina pozyskuje przychody? Z subwencji, dotacji, emisji papierów wartościowych, zaciąganych zobowiązań (kredytów) i wpływów z podatków. To tak w skrócie.
Ponadto w budżecie trzeba uwzględnić wydatki bieżące, czyli realizację zadań własnych gminy, a tych jest sporo. Między innymi: zarządzanie infrastrukturą (drogi, wodociągi, kanalizacja), gospodarka komunalna (oczyszczanie ścieków, odbiór odpadów), komunikacja, oświata, kultura, pomoc społeczna, ład przestrzenny, ochrona środowiska, i promocja gminy. Całkiem sporo.

Oczywiście nie należy zapominać o inwestycjach i to na nich skupia się większość radnych.
Czy słusznie?
Tak i nie. To zależy od podejścia. Są radni, którzy skupiają się jedynie na inwestycjach, dotyczących ich sołectw. Są i tacy, którzy potrafią i chcą widzieć więcej, czyli inwestycje, które są potrzebne w kontekście całej gminy i całej gminie będą służyć. Jakie? Na przykład przebudowa instalacji wodno-kanalizacyjnej, np. budowa gminnego PSZOK-u, np. konieczność wiercenia nowych studni, np. konieczność budowy cmentarza komunalnego, np. konieczność pochylenia się nad kwestiami bezpieczeństwa. To oczywiście tylko przykłady, ale przekładające się na komfort życia i bezpieczeństwa mieszkańców całej gminy.

Poza tymi – istotnymi z punktu widzenia całej gminy – zadaniami, w budżecie znajdują się zadania do realizacji w konkretnych sołectwach. I tu pojawia się pytanie kluczowe: „Skąd wójt wie, które zadania są najważniejsze w każdym sołectwie?”
Odpowiedź jest banalnie prosta – z zebrań wiejskich i protokołów z nich.
Na wrześniowych zebraniach wiejskich uchwalane są zadania do realizacji przez Gminę (czyli innymi słowy do ujęcia w budżecie gminy). Oczywiście wszystkie one w budżecie się nie znajdą, zwłaszcza że poszczególne sołectwa mają zgoła inne podejście do ich formułowania – jedno sołectwo zgłasza dziewięć zadań, inne sześćdziesiąt trzy. Wszystkie z punktu widzenia mieszkańców są ważne, ale wiadomo, że nie wszystkie zostaną zrealizowane z powodów stricte finansowych. Wójt, po wnikliwej analizie, dokonuje ich wyboru. Innej możliwości po prostu nie ma i tak to funkcjonuje w całej Polsce.
W dodatku wójt musi dążyć do zmniejszenia deficytu (bo prawie każda gmina w Polsce ma deficyt budżetowy). Z czego pokrywa się deficyt budżetowy? Zgodnie z Ustawą o finansach publicznych, na pokrycie deficytu budżetowego w pierwszej kolejności powinny być przeznaczone tzw. wolne środki. Tak, mityczne „wolne środki” to nie jest kwota do rozdysponowania do realizacji zadań poszczególnych sołectw. Według prawa nie powinna być. Niektórzy radni albo tego nie rozumieją, albo mają to w nosie.

Nawet nie będę próbowała pisać w tym miejscu, że wójt jest bezduszną maszyną pozbawioną uczuć, sympatii i antypatii, oraz że wszyscy radni są jednakowo skuteczni w walce o realizację określonych zadań. No, tak po prostu nie jest – i wójt, i radni to ludzie.

Czas na konkrety! Jak to wygląda w Gminie Zabierzów w tym roku?
Wszyscy radni, którzy tylko chcieli i mogli, przyszli na spotkanie, zainicjowane na prośbę kilkorga radnych przez przewodniczącego Rady Gminy Zabierzów Jacka Kozerę, i przy jednym stole, bez obecności kamer, rozpoczęli rozmowę o budżecie. Nie tylko na 2026 rok, ale w perspektywie całej kadencji i dłuższej.
Wiadomo, że kluczowe inwestycje to inwestycje wieloletnie i nie zakończy się ich w ciągu bieżącej kadencji. Ale można je rozpocząć, a potem będą kontynuowane. Nie będę wchodzić w szczegóły, ponieważ z koleżeństwem radnymi zobowiązaliśmy się do dyskrecji, ale napiszę z pełną odpowiedzialnością, że co do kluczowych rozwiązań byliśmy zgodni. Tak po prostu. (W mojej ocenie świadczy to o dużej odpowiedzialności radnych.) Byliśmy również zgodni, że Rada Gminy nie ma wyjścia i konieczne będzie urealnienie wysokości podatków o stopień inflacji i podniesienie opłaty za odbiór śmieci, czyli pochylenie się nad kwestią przychodów gminy, a nie tylko inwestycji. (Gmina Zabierzów co roku dokłada do systemu odbioru odpadów 4 miliony złotych, a przy podwyżce opłaty o zaledwie 10 złotych ten system zacznie się bilansować; te cztery miliony ładowane co roku w śmieci, będzie można przeznaczyć np. na rozbudowę szkół.)
Wspomniałam o dyskrecji, dotyczącej spotkania, dlaczego więc piszę o podwyżce opłat? Dlatego, że nie wszyscy obecni na spotkaniu podeszli do tej kwestii z należytą powagą i już następnego dnia informacja pojawiła się w internecie. Paskudne, ale prawdziwe. Dlaczego? No cóż, nie wszyscy radni chcą osiągnąć porozumienie i współpracować ze sobą i z wójt dla dobra gminy. Szkoda. Gdzie nie ma zgody, tam zawsze ciasno. Niestety.

Co dalej z budżetem na 2026 rok? Radni planują kolejne spotkania, na których będą rozmawiać już o konkretnych zadaniach dla poszczególnych sołectw. Na pewno się przy tym pokłócimy – to rzecz więcej niż pewna! Ale czasem kłótnia jest potrzebna, jako pierwszy krok do oczyszczenia atmosfery i zgody.
Jeżeli macie Państwo jakieś pytania, związane z budżetem, pytajcie. Odpowiem. A jak nie będę znać odpowiedzi, to się dowiem i wtedy odpowiem.

P.S. Jeden z radnych na swoim profilu FB zaproponował ostatnio, żeby mieszkańcy zgłaszali mu zadania do przyszłorocznego budżetu.
W kontekście tego, co napisałam powyżej, widać że jest to działanie co najmniej… niepoważne? Świadczące albo o małej wiedzy tego radnego, albo o chęci skonstruowania własnej poprawki do budżetu, zdobycia większości wśród radnych i przegłosowania właśnie jej – tak jak to zostało zrobione w zeszłym roku.
Rodzi się pytanie, czy ów radny ma aż taką pewność co do większości, która poprze jego pomysł?
Oczywiście możliwe jest jeszcze co najmniej jedno wyjaśnienie takiego zachowania. Mianowicie radny wiedząc, które zadania są ważne dla mieszkańców poszczególnych sołectw, będzie sobie w oczach tych mieszkańców przypisywał zasługę ich umieszczenia w budżecie gminy. Tylko że to tak nie działa. To wójt ma inicjatywę budżetową i to ona ewentualnie je w budżecie umieści. Li i jedynie ona!
Nie wierzcie, Państwo, przesadnie w to, że człowiek, który bezpardonowo atakuje wójt od samego początku kadencji, jest w stanie do czegokolwiek ją namówić. Jeżeli zadania, na których Wam zależy, znajdą się w budżecie, będziecie to zawdzięczać „swoim” radnym; tym, którzy wiedzą, że wynegocjowany pokój jest lepszy niż niekończąca się wojna.
Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.